Policyjny radar wykryje opary alkoholu w aucie?
2010-11-10

Polski odpowiednik rosyjskiego "alkolasera", czyli urządzenia na odległość wykrywającego opary alkoholu w samochodzie, opracowali naukowcy z Wojskowej Akademii Technicznej. Patent już jest, ale na budowę prototypu potrzeba pieniędzy.

Opary mogą pochodzić z oddechu pijanego pasażera...
Jak poinformował w czwartek współtwórca wynalazku dr inż Jan Kubicki z Instytutu Optoelektroniki Wojskowej Akademii Technicznej, polskie urządzenie różni się nieco od rosyjskiego "alkolasera", którego prototyp został zaprezentowany pod koniec października.

"Oni to skonstruowali w formie tzw. suszarki, podobnej do ręcznych radarów policyjnych. My zaproponowaliśmy zestaw stacjonarny. To jest bramka, która z jednej strony składa się z urządzenia wysyłającego promieniowanie, a po drugiej stronie ulicy jest odbiornik, dokonujący analizy tego promieniowania, po przejściu przez wnętrze samochodu. Na górze znajduje się kamera, podobnie jak w fotoradarze. System, po wykryciu oparów w pojeździe wysyła informację do patrolu policji, czekającego dalej przy drodze" - tłumaczył naukowiec.

Jak dodał, zasada działania obu urządzeń jest podobna, oba analizują zmiany, jakie wywołało w wiązce lasera przejście przez powietrze, zawierające opary alkoholu. Jednak polski "alkolaser", czy raczej "alkoradar", dokonujący pomiaru przez boczne szyby samochodu byłby skuteczniejszy, niż rosyjska "suszarka" używana do pomiarów przez szybę przednią. Przy czym prędkość samochodu mijającego bramkę nie ma znaczenia.

"Impuls laserowy przemieszcza się z jednej strony ulicy na drugą z prędkością światła. W porównaniu z tym, samochód jadący z prędkością 150 km na godzinę praktycznie stoi. Żaden pijany kierowca się nie prześliźnie" - podkreślił Kubicki.

Zastrzegł jednak, że patrol policji i tak będzie musiał sprawdzić każdy namierzony przez "alkoradar" samochód, bo opary mogą pochodzić z oddechu pijanego pasażera lub np. z alkoholu rozlanego w aucie. "Urządzenie wskazuje jedynie podejrzane pojazdy. Ale to i tak byłoby skuteczniejsze niż wyrywkowa kontrola" - zaznaczył wynalazca.

Przy czym, jak mówił, chociaż projekt urządzenia został opatentowany i zaprezentowany na konferencji naukowej już w maju tego roku, to na razie nie ma widoków na produkcję bramek i zastosowanie ich na polskich drogach, bo uczelnia nie ma funduszy na wdrożenie wynalazku.

"Robiliśmy eksperymenty laboratoryjne, z których wynika, że urządzenie jest bardzo czułe i dokładne, ale nie mieliśmy żadnego finansowania. Żeby zbudować zestaw demonstracyjny, a następnie zamontować go i przetestować w realnych warunkach drogowych potrzeba ok. 1,2 mln złotych" - powiedział Kubicki.

Według niego, w przyszłości, gotowy zestaw, kosztowałby 100-200 tys. zł


Źródło: Interia.pl, TVN24

 



Kampanie "Włącz myślenie" organizowane są co roku. O zapinaniu pasów przypominały już pod hasłem "Ostatni wyskok" - jak widać nieskutecznie. Dlatego kilka dni temu ruszyła kolejna edycja poświęcona zapinaniu pasów bezpieczeństwa i wożeniu dzieci w fotelikach.

21 maja wejdzie w życie znowelizowane przepisy o ruchu drogowym. Nowe regulacje szczególnie przypadną do gustu rowerzystom, ale nie oznacza to, że kierowcy aut nie będą musieli zaktualizować swojej wiedzy – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Od grudnia podczas egzaminu praktycznego na prawo jazdy skody fabie zastąpią dotychczasowe toyoty yaris. WORD Lublin podpisał już umowę o najmie 18 nowych aut.

...ale dopiero za dwa lata. Choć nowelizacja pojawiła się w styczniu tego roku, nowe przepisy zaczną obowiązywać od 2013. Wtedy jedynym uprawnieniem do prowadzenia skutera o poj. 50 ccm będzie prawo jazdy kat. AM